Artykuły

KRAKOWSKI TEATR TAŃCA / MY/WY

ANNA JAZGARSKA

W My/Wy Krakowskiego Teatru Tańca widownię i niemal całą przestrzeń sceny dzieli ściana z czarnej ochronnej siatki. Efekt tego scenograficznego
zabiegu jest jednak głównie symboliczny. Oczka rozpiętej płachty pozwalają bowiem dostrzec wszystko to, co dzieje się na scenie, a jednocześnie
w sferze znaczeń ustanawiają wyraźną granicę pomiędzy… No właśnie? Pytanie o to, co (kogo?) ta granica oddziela od siebie, jest w spektaklu Krakowskiego Teatru Tańca problemem wiodącym. A zarazem, jak w przypadku wszelkich przecież rozważań na temat genezy i istoty podzielenia, nie jedynym.

Z prawej strony sceny, w miejscu, gdzie czarna siatka dotyka podłogi, położony jest gruby dmuchany materac. Zwisający ażurowy materiał dzieli go na dwie równe części. Na materacu układa się dwójka aktorów – ciało kobiece od strony widowni, męskie zaś w głębi sceny. Dmuchany materac zamyka je w przestrzeni, która w zabawny poniekąd sposób uniemożliwia osobność. Ułożonych plecami do siebie, oddzielonych materią siatki ciał z pozoru nie łączy fizyczny kontakt. Jednakże – gdy jedno z nich się poruszy, nawet nieznacznie, drugie natychmiast, dzięki niestabilnej naturze dmuchanego „łóżka”, ów ruch odczuwa. Oba ciała tę możliwość zaznaczania swojej obecności skwapliwie wykorzystują. Na tym jednak nie koniec. Uprzykrzanie bycia temu drugiemu odbywa się także w geście złośliwego spuszczania powietrza z dmuchanego mebla. Jedna osoba powietrze uwalnia, druga – natychmiast wpompowuje je z powrotem.

Świetny fragment z materacem stanowi kwintesencję istnienia społeczności, o której My/Wy opowiada. Wyświetlany w głębi sceny dwukolorowy prostokąt jednoznacznie tę społeczność nazywa. Oto my, dzisiejsi mieszkańcy kraju nad Wisłą. Podzieleni potwornie, pozornie osobni w swoich obozach, światopoglądach i (post)prawdach. A w rzeczywistości wszyscy egzystujący w obrębie tego samego, od lat chwiejnego „materaca”, gdzie każdy pojedynczy ruch jednostki zamienia się w serię drgań odczuwalnych, czy tego chcemy, czy nie, przez ogół. Osobność naszych obozów jest pozorna – przekonują twórcy My/Wy, snując swoją opowieść o absurdalnym i absurdalnie umacniającym się z dnia na dzień podzieleniu.

KTT-net

Spektakl Krakowskiego Teatru Tańca, premierowo zaprezentowany w grudniu 2017 roku, buduje ośmioosobowy zespół tancerzy-performerów: Paulina Dziuba, Monika Godek, Jakub Kruczek, Paweł Łyskawa, Magdalena Skowron, Mateusz Ulczok, Katarzyna Węglowska-Jamroz, Katarzyna Żminkowska-Szymańska. Reżyserem i choreografem My/Wy jest Eryk Makohon. On i Paweł Łyskawa stanowią trzon artystyczny Teatru, który dzisiaj skupia w swoich szeregach grupę niezależnych tancerzy. Krakowski Teatr Tańca istnieje już blisko dziesięć lat, jednak jego historia sięga rozpoczęła się sporo wcześniej, bo już w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to Makohon założył Grupę Boso. Do roku 2008 Eryk Makohon i skupieni wokół niego tancerze tańca współczesnego przeszli, podobnie, jak wiele innych niezależnych zespołów teatralnych, drogę wyznaczaną urzędniczymi decyzjami, politycznymi zmianami i konstytuowanymi przez nie zawirowaniami samorządowymi. Istotnym punktem w biografii Teatru jest Nowohuckie Centrum Kultury, w którym Teatr miał swoją siedzibę do 2015 roku. To tam ostatecznie skrystalizowała się twórcza idea, którą Makohon i współpracujący z nim artyści rozwijali przez kolejne lata. Tam też powstał szereg projektów, których ideowe fundamenty stanowią przestrzeń działalności dzisiejszego Krakowskiego Teatru Tańca. Spośród ówczesnych działań z pewnością zaznaczyć należy zainicjowany w 2012 roku Festiwal Tańca Współczesnego „Spacer”, który zaistniał w trzech edycjach, obejmował zaś prezentacje spektakli teatru tańca (zwłaszcza współczesnego, akcentującego formy improwizacyjne). Zawarty w nazwie „spacer” odnosił się do anektowanej na potrzeby Festiwalu przestrzeni – obejmującej zarówno miejsca oczywiste artystycznie, jak teatry czy instytucje kultury, jak też przestrzenie teatralnie nieoswojone, jak niezauważa(l)ne w codzienności publiczne przestrzenie miejskie.

Istotna w obecnej działalności Teatru aktywność edukacyjna ma swój początek także dużo wcześniej. Działania edukacyjne podejmowane były zwłaszcza w kontekście lokalnej społeczności – na przykład uczniów krakowskich szkół. Do nich skierowany był program Pawła Łyskawy „Ani słowa! Odbiór niewerbalnych wytworów kultury”. Jego założeniem było uczestnictwo uczniów w warsztatach poświęconych niewerbalnym tekstom kultury, których przykładem były spektakle teatru tańca. Kolejnym etapem działań były oglądane na żywo przedstawienia Krakowskiego Teatru Tańca oraz rozmowy z artystami po ich prezentacji. Twórcy Teatru przygotowali również autorski program nauczania tańca współczesnego oraz wiedzy o kulturze z elementami historii i antropologii tańca dla nowo powstającego ówcześnie profilu tanecznego w jednym z krakowskich liceów.

Wreszcie – jednym z ważniejszych działań w historii Krakowskiego Teatru Tańca był konkurs choreograficzny „3… 2…1… Taniec”, zainicjowany również przez Łyskawę. Wydarzenie skupiało się na etiudach solowych, duetach i triach, które oceniali tancerze, choreografowie i teoretycy tańca. Ostatnia edycja konkursu odbyła się w marcu 2015 roku.

Dzisiejszy Krakowski Teatr Tańca funkcjonuje głównie w trzech wypracowywanych przez lata przestrzeniach – artystycznej, edukacyjnej oraz impresaryjnej (która ze względu na lokalowe ograniczenia sprowadza się głównie do organizacyjnego i promocyjnego wspierania młodych, niezależnych artystów tańca). Na twórczość zespołu składa się obecnie ponad dwadzieścia spektakli, które Teatr prezentował na najważniejszych festiwalach w Polsce i za granicą. Ostatnie przedstawienia zespołu to uliczny spektakl Estra i Andro w reżyserii Eryka Makohona z 2015 roku, prezentowany premierowo w ramach Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych w Krakowie; Nesting w choreografii Idana Cohena, powstały w ramach programu „Zamówienia choreograficzne 2015” organizowanego przez Instytut Muzyki i Tańca, którego premiera odbyła się w Kraków Congress Centre oraz w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, również w 2015 roku, oraz Glamour, przedstawienie z 2016 roku w choreografii Eryka Makohona. Twórczości własnej od zawsze towarzyszy w Krakowskim Teatrze Tańca potrzeba dzielenia się wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem z innymi, często bardzo młodymi i wkraczającymi dopiero na artystyczną ścieżkę, ale też po prostu popularyzacja tańca, wprowadzanie go w coraz to nowe przestrzenie, przede wszystkim społeczne. Przy Teatrze działają grupy tańca współczesnego, których uczestnicy skupieni są w ramach czterech stopni zaawansowania. Makohon i Łyskawa edukują również w ramach szerszych projektów, jak na przykład „V4 Young Dance Talents” (organizowany przez Central Europe Dance Theatre), przeznaczony dla młodych tancerzy z Polski, Czech, Węgier i Słowacji.

Semantycznie My/Wy w pewnym sensie kontynuuje wcześniejszy spektakl Krakowskiego Teatru Tańca, Glamour, którego problemową podstawą jest myśl Ervinga Goffmana. Autor Człowieka w teatrze życia codziennego ukuł kluczowe dla swojej teorii międzyludzkiej interakcji pojęcie „perspektywy dramaturgicznej”. Upraszczając – wszyscy jesteśmy aktorami. I reżyserami, dramaturgami, scenografami. Relacja z drugim to wejście w przestrzeń sceniczną, na potrzeby której przyjmujemy zaprojektowane przez dane okoliczności maski. Te wymuszają na nas określone pozy, zachowania. Całą siatkę gestów i reguł, która uruchomiona jest w kontakcie z innym człowiekiem. Z czasem owa siatka sztywnieje, zastyga. Staje się jedynym dostępnym nam narzędziem, które warunkuje nasze bycie wśród i z innymi.

Glamour przygląda się tej siatce, bada mechanizmy, które warunkują nasze społeczne istnienie. W kontrze do tego wystudiowania twórcy Glamour ustanawiają ruch – próbujący oderwać się od charakterystycznej dla twórczości zespołu estetyki tańca i poniekąd kontestujący tu własne korzenie oraz biografię. Ruch ma więc w tym spektaklu funkcję przewrotną. Z jednej strony przedstawia mechanizmy utrzymujące społeczność, z drugiej jednak strony – to ruch właśnie przeciwstawia się pozorności, fasadowości międzyludzkich relacji. My/Wy także podejmuje temat mechanizmów społecznych, tym razem jednak chodzi o te, które dotyczą zbiorowości konkretnej i nazwanej, zdefiniowanej historycznie i kulturowo, a ponadto – umiejscowionej w ściśle określonym czasie: we współczesnej Polsce.

Problem społecznego, światopoglądowego podzielenia rozpatrywany jest tutaj jako mechanizm o specyfice dość paradoksalnej. To bowiem, co skutecznie dzieli społeczność, jest również silnym spoiwem utrzymującym wspólnotowość. Wspólne bycie, jak zauważają twórcy przedstawienia, opiera się na wyznaczeniu nieprzekraczalnych granic. To one zbierają społeczność we wspólnej przestrzeni, one też oznaczają wszystko to, co nie należy do zarysowanego przez owe granice wnętrza. „My” określamy siebie w opozycji do „was”. „My” jesteśmy wspólni w opozycji do „was”. „My” musimy być wspólni, bo istniejecie obok nas „wy”.

Zaznaczanie siły wspólnoty otwiera spektakl Krakowskiego Teatru Tańca. W grupowej choreografii, naznaczonej niepokojąco zmechanizowanym ruchem, oglądamy przede wszystkim masę. Nie do końca jednorodną, nie do końca zuniformizowaną, jednakże poprzez sekwencje gestów opartych na wspólnym ruchowym mianowniku – emanującą swoistą identycznością. Wszystkie następne partie spektaklu są opowieścią o tej dziwnej energii, jej rytmie opartym na cyklicznych rozłamach i następujących po nich powrotach w ramy wspólnoty. Istotną warstwą tej opowieści jest elektroniczna, chwilami niezwykle mroczna muzyka autorstwa Michała Paducha, do której Paulina Dziuba wyśpiewuje tradycyjne ludowe pieśni. Ta kombinacja nowoczesnych dźwięków i ludowego śpiewu, wykonywanego przez Dziubę mistrzowsko, brzmi elektryzująco i uzupełnia choreografię o dodatkowe, momentami bardzo niejednoznaczne i poruszające sensy.

Polskość jest w spektaklu Krakowskiego Teatru Tańca zaznaczana czytelnymi, jednoznacznymi elementami scenograficznymi i rekwizytami (wyświetlana na ścianie w głębi sceny flaga, bukiety biało-czerwonych kwiatów), przede wszystkim jednak wybrzmiewa w samej choreografii, która jest tu, jak zaznaczają twórcy spektaklu, inspirowana polską techniką tańca współczesnego Jacka Łumińskiego, zbudowaną na kanwie obrzędowości ludowej różnych regionów Polski – Podhala, Lubelszczyzny, Kurpiów, Sądecczyzny, Rzeszowszczyzny, ale i folkloru Żydów, głównie chasydów mieszkających na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Ta inspiracja odzwierciedla się zwłaszcza w układach zbiorowych, opowiadających o polskości, które charakteryzuje swoista niesymetryczność rytmiczna. W My/Wy objawia się ona w pracy dłoni, miednicy, klatki piersiowej i kręgosłupa, w radykalnie podzielonych frazach, żywiołowości akrobatycznych popisów, sekwencji gwałtownych, energetycznych zbliżeń i oddaleń ciała. Choreografia inspirowana dorobkiem Łumińskiego skupia aktorów w zwartą grupę, układa ich ciała na scenicznych deskach, zbija w niesymetryczne, rozpierane wewnętrzną energią struktury. I układa opowieść o Polsce – podzieleniu, odejściach i powrotach.

Fizyczna, niezwykle wysiłkowa choreografia w My/Wy świetnie obrazuje mechanizm podzielenia, oddzielenia „nas” od „was”, naznaczania Obcego, którego inność ma tu wymiar różny – światopoglądowy, kulturowy, także seksualny. W znakomitym fragmencie, który opowiada o tym właśnie naznaczeniu ze względu na „odmienność” seksualną, para aktorów, początkowo tańcząca w duecie, zostaje agresywnie wchłonięta przez zbiorowość, która próbuje przejąć to, co według niej nienormatywne. Męska para aktorów zostaje napiętnowana, na ich ciała skierowany zostaje czerwony laserowy punkcik, znak wyroku, naznaczenia zbiorową chęcią eliminacji. Grupa przechwytuje brutalnie nieakceptowalne ciała, otacza je, izoluje. Jakby akt agresywnego zbliżenia, pogwałcenia cudzej intymności, miał moc zmiany tego, co nieznane i niepokojące, w swojskie i akceptowan(l)e.

W tej przejmującej, znakomitej ruchowo historii nie brak dowcipu, ironii. Wypełnia go wspomniana już scena z materacem, obecny jest on również we fragmencie, kiedy Paulina Dziuba wskakuje na treningowy rower. Aktorka pedałuje zaciekle, a reszta zespołu dekoruje jej (coraz bardziej zmęczone) ciało kolejnymi symbolami – biało-czerwonymi, żydowskimi, europejskimi, tęczową flagą. Ten szaleńczy rajd w miejscu bardzo jednoznacznie pokazuje, że ucieczka od zbiorowości nie jest możliwa; z drugiej strony ilustruje inną prawdę – bycie w tej zbiorowości tylko z atrybutami historii i kultury podejmowanej i akceptowanej wybiórczo i (post)prawdziwie również możliwe nie jest. Różnorodność jest naszą ontologiczną cechą, nie możemy jej zaprzeczyć, choć tak usilnie próbujemy ją wyprzeć.

Opowieść o Polsce w choreografii Eryka Makohona układa się w kolaż starć – zbiorowości z jednostką, zbiorowości z inną, naznaczoną innością społecznością. Znakomicie zatańczone, niezwykle wysiłkowe sekwencje wielokrotnie emanują agresją. Są w tym spektaklu fragmenty niezwykle bolesne, pokazujące dehumanizację tych, których grupa wyklucza, którzy nie mieszczą się w granicach zacieśniających wspólnotę. Twórcy My/Wy wielokrotnie i celowo operują gestem przerysowanym, banalnym, ale jego wymowa ma w sobie ogromny ciężar. Przedstawienie Krakowskiego Teatru Tańca jest spektaklem znakomicie skomponowanym, z jednej strony „czystym”, niezwykle czytelnym, z drugiej jednak – przepełnionym dwuznacznymi niuansami, alegoriami. My/Wy to opowieść niezwykle przewrotna, nieprzewidywalna, ironiczna. Doskonale oddająca charakter mieszkańców dzisiejszego kraju nad Wisłą. Podzielonego, a zarazem niepokojąco zwartego, wewnętrznie zależnego, kurczowo spinającego w sobie każdą indywidualność.




Krakowski Teatr Tańca
My/Wy
koncepcja i dramaturgia: Eryk Makohon
muzyka: Michał Paduch
śpiew: Paulina Dziuba
scenografia, światło: Eryk Makohon
obsada: Paulina Dziuba, Monika Godek, Jakub Kruczek, Paweł Łyskawa, Magdalena Skowron, Mateusz Ulczok, Katarzyna Węglowska-Jamroz, Katarzyna Żminkowska-Szymańska
współpraca: Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora „Cricoteka”
premiera: 16.12.2017

 

template Joomla